Eskapada Przemysława

Go down

Eskapada Przemysława

Pisanie by Hoors on Nie Lut 09, 2014 10:33 pm



Przemysław nomad - to postać bardzo barwna i burzliwa. Brał udział w drugiej Dalariadzie oraz wywołał w Baji wydarzenia, którym przyglądała się cała kraina, a było to wywołane zemstą, która poprowadziła go aż na stanowisko wodza Rugreni. Wywołał wojnę, która położyła kres powszechnym grabieżom rugreńskich langskipów na morzach wkoło półwyspu Bajarskiego. Z jego powodu oddzielono Rugl Północny od Zjednoczenia.

Zrodzony prawdopodobnie na Ruglu - tam bowiem załoga jednego z langskipów go znalazła - 5 letniego chłopca zbierającego jagody w pobliżu wybrzeża. chłopiec nie umiał nawet mówić, ubrany był w jakieś szmaty. Załoga zaopiekowała się nim i przyjęła na łódź - był to langskip białego wieloryba. Większość czasu spędził na morzu, oglądając jak jego przyszywana rodzina plądruje statki handlowe na Morzu Czeneskim. W wieku 11 lat spotkał swą pierwszą ofiarę - złodzieja, który próbował wykraść z jego łodzi sakiewkę ze złotem. Wtedy wręczono mu pierwszy miecz. Pewnego dnia na wyspach na wschód od ziem Rusalów jego łódź została zatopiona przez inną załogę langskipa - poszła kłótnia o łup z dużego okrętu handlowego. Bez honorowej walki podpalono łódź z 14 osobową załogą na pokładzie. 26 letni Przemysław cudem uszedł z życiem, prąd morski wypchnął go na brzeg jednej z opuszczonej wysp. Młodego Rugrena to nie zniechęciło. Wybudował tratwę i objął kurs na zachód. Poprzysiągł sobie, że łódź dowodzona przez Sławomira o wężu morskim na żaglach zostanie pogrzebana z całą załogą. Dostał się na ziemie Rusalów, aby zmniejszyć balast pozostawił wcześniej swoje uzbrojenie, wyposażony był jedynie w bukłak z wodą i miecz. Przemysław nie wiedział co się dzieje na lądzie, żywot jego i jego kompanów opierał się na grabieży oraz uzupełnianiu zapasów w nielicznych portach.

Poruszał się wzdłuż wybrzeża, dalej na zachód, napotkał wreszcie małą osadę rybacką, miejscowi okazali się bardzo gościnni, co dziwiło nieufnego do lądu Przemysława, nie musiał podnosić nawet miecza by dostać żywność! Dowiedział się, że jeśli ruszy dalej na zachód, natknie się na dużą rzekę - Barwę, którą można popłynąć w górę rzeki do Kińska - największego grodu w okolicy, stamtąd będzie mógł na pewno wyruszyć z jakąś karawaną do Rugrenii. Jak chciał, tak też zrobił - ruszył dalej i napotkał Barwiujście - małą wioskę u ujścia Barwy. Popłynął z jakimś handlarzem dłubanką do Kińska. Tam go czekała niemiła wieść. Najbliższa karawana przybędzie dopiero za kilka miesięcy. Młody wojownik nie miał jak przeżyć tego czasu, więc zaczął organizować napady na handlarzy na Barwie. Tak przeżył kilka miesięcy...

Gdy przybyła wiosna Przemysław zaciągnął się do osłony karawany na trasie Niskogród-Morów. Trochę nie po drodze, ale co miał zrobić, dalsze atakowanie handlarzy w pojedynkę było już niebezpieczne. W Lumerogrodzie karawana zabawiła kilka dni, Przemysław poświęcił ten czas na zdobycie informacji, bowiem Lumerogród był ważnym portem dla Langskipów Rugreńskich, bowiem Ostry Port oraz Mroczna Zatoka nie tolerowała obecności rugreńskich grabieżców. Dowiedział się, że Sławomir nie jest zwykłym kapitanem langskipa, był on bowiem dowodzącym całej floty, która swą siedzibę miała we Wróżyniu. Sławomir bowiem jest synem wodza rugreńśkiego. Żądza zemsty za swych braci jednak była silna, tak więc Przemysław nie porzucił swych planów.

Karawana szła dalej, nuda... Nikt nie zamierzał atakować ładunku wełny i żelaza. Swoja drogą to dziwne, że do tak błahego ładunku wynajęto 20 zbrojnych ludzi. Bowiem Przemysław jak i reszta świty otrzymali zbroje łuskowe oraz wierzchowce, to miała być zapłata za ten ładunek. Wątpliwości co do ładunku rozwiały się gdy podczas przemarszu przez most na Holewie karawanę zaatakowała grupa 30 ludzi, głównie łuczników korzystających z tego, że po obu stronach rzeki rósł gęsty las, zaś most był miejscem odsłoniętym. Podczas tego starcia wybito najeźdźców, straty karawany wyniosły 8 najemników oraz 3 rannych. Prowadzący kazał ich zostawić, bowiem nie było dla nich ratunki, jednym z rannych był Siergiej - rusal - który zaprzyjaźnił się z Przemysławem już w Kińsku. Młodzieniec nie mógł go zostawić, więc wziął go na swojego konia, samemu poruszając się marszem. Wśród truchł napastników jeden z najemników znalazł list, w nim wypisana została dokładna trasa karawany oraz skład orszaku. Była również wzmianka, że "Runa znajduje się najprawdopodobniej na jednej ze sztabek żelaza". Znalazcą tego listu był Hieronim, przywódca 5 osobowej grupki, która stanowiła czoło karawany. Buchnęła z niego złość, po czym kazał prowadzącemu pokazać prawdziwą zawartość karawany, ten jednak kazał mu iść dalej. Wówczas Hieronim i jego ludzie wyjęli miecze. Przemysław też się do tego przymierzał. Wtedy prowadzący karawaną zaczął dosłownie dusić Hieronima magią. Czterech pozostałych najemników stanęło do walki z wojakami Hieronima. Pomimo zadanych obrażeń, obrońcy karawany oraz jej sekretu nie tracili ducha walki, ich rany nawet nie krwawiły. Przemysław wiedział z opowiadań o dawnych czasach, co to znaczyło, nieumarli! Wtedy Przemysław ruszył do walki, odciął łeb prowadzącego jednym cięciem. jego ciało zamieniło się w pył, pozostała tylko zbroja. Wtedy i inni nieumarli obrońcy skostnieli. Tak więc to był nekromanta... Przemysław, Siergiej, Hieronim oraz jego 3 ocalałych ludzi zaczęli przeszukiwać nerwowo karawanę. Znaleźli tą sztabkę, o której mowa w liście. Wtedy wiele rzeczy stało się jasnych. Pieczęć na dokumencie należała do Światłego Chramu Władywłada. Wiedząc, że posiadają coś bardzo ważnego - wojowie rozpoczęli dyskusje, gdzie się udać. Siedziba Chramu znajduje się na rodzinnej wyspie Przemysława - Ruglu. Sama sztabka z 'rysunkami' go nie interesowała, ale stwierdził, ze wykorzysta ten fakt by ruszyć do Rugrenii. Objął dowództwo nad oddziałem i ruszył w stronę ziem Honewedów.

Na ziemiach centaurów panowała wówczas wrzawa. Gobliny dokonały masowej inwazji, na przeciw im wyruszył ówczesny wódz centaurów - Dalerian prowadząc już drugą wyprawę na goblińskie osiedla w górach, wyprawy takie zwane są Dalariadami. Drużyna Przemysława napotkała kilka takich grupek goblinów. Natknęli się też na płonące koczowisko centaurów. Słychać było jęki kobiet oraz płacz dzieci. Hieronima to znacznie poruszyło, wymusił na Przemysławie poprowadzenie oddziału na pozycje plądrujących koczowisko goblinów. Pośrodku wielkiego ogniska latały dziesiątki knypków z drewnianymi dzidami, którymi gwałcili kobiety. Na ten straszny widok byli skazani również mężczyźni złapani przez goblinów w sieci. To starcie na długo zapamiętał Przemysław. W walce zginął Hieronim, który po zepchnięciu z wierzchowca został pozostawiony na pastwę wilczych jeźdźców. Ostatecznie resztki goblinów uciekły, zaś pozostawione ścierwo jęczało jeszcze przez kilka godzin, bowiem Przemysław rozkazał by nie dobijać wykrwawiających się knypków. Wśród ocalałych znalazło się 4 centaurów, które straciły podczas najazdu swe żony i dzieci. Złożyli oni hołd Przemysławowi jako swemu wybawcy i postanowili potowarzyszyć mu podczas podróży po ziemiach Honewedow.

Idąc dalej i zbliżając się do kruczych gór do oddziału Przemysława dołączały grupki niewolonych żołnierzy z całej Baji. Pod miesiącu Przemysław miał za sobą 50 osobowy oddział. Widząc tych ludzi wiedział, że musi dołączyć do sił Daleriana Kassa i wspomóc jego sprawę. Zmienił więc kierunek, gdyż posłyszał, że siły Daleriana zbierają się na północy. Ciekawe jest, że drużyna Przemysława poruszała się po jałowych ziemiach centaurów, gdzie nie było nawet żywej duszy, bo martwe owszem, były - zdarzało się nie jednokrotnie przejść przez pogorzelisko czy pobojowisko. Dzięki wiedzy centaurów oraz instynktowi Przemysława oddział zawsze mógł znaleźć żywność, czy to był pieczony wilk, czy jabłka z nielicznych drzew - coś było zawsze. Drużynowcy mówili na Przemysława 'Nomad'.

Wreszcie po 2 miesiącach tułaczki po Honedzi spotkano kolumnę wojsk Daleriana - byli to bogatyrsi, którzy przybyli tu by wspomóc Daleriana. 400 osobowym oddziałem dowodził Presław. Przemysław spotkał się wreszcie z Dalerianem i zameldował mu o liczbie swoich wojsk. Dostał zadanie podążania za jego oddzialami, podczas gdy wszystkie inne ludzkie oddziały szły pod przywództwem Presława, ludzi było tam ponad tysiąc. oddziałów centaurzych było 5, każdy po 800 wojów. Jedynie Dalerian posiadał pod sobą tylko 300 - najlepszych wojaków centaurzych - był to bowiem prywatny oddział Daleriana - Orszak zemsty, którego członkiem był i dowódcą był wódz. Wojska Daleriana ruszyły na "Kyrski Szczyt" - fortecę goblinów, której większość położona była w tunelach pod górą - w opuszczonej kopalni cyny. Patrząc na pole bitwy Przemysław ujrzał mrowie goblinów oraz gigantyczne istoty - trolle, przykute łańcuchami, bowiem byli to goblińscy niewolnicy. Tysiące knypków ruszyło na przeciw orszakowi zemsty, jednak zanim centaury dotarli do pierwszych linii obrońców - 1/3 z nich się już wycofywała. szarża wbiła się w małe brunatne ciałka jak nóż w masło. Wtedy rozkaz ataku wydał też Przemysław - wyruszył na przodzie z poczuciem, że bierze udział w czymś naprawdę wielkim, zaś jego dotychczasowy żywot był egoistyczny i pusty, okradał i grabił bogom winnych ducha kupców, po co? Po to by po prostu przeżyć? Światem miotają wielkie problemy, tajemne konflikty z nekromantami, inwazje goblinów i cierpienie niewinnych. Widział w goblinach najeźdźców, agresorów, tych słynnych złych, a przecież był taki sam! Ta bitwa zmieniła mocno światopogląd Przemysława. Walcząc ramie w ramię z centaurami, Morwiakami, Rusalami oraz Borami zdał sobie sprawę z tego czym jest Baja, jak wielkie troski ma i jak ważna jest jedność i wspólnota, bowiem atak może nastąpić w każdej chwili. Rugrenów nikt nie lubił, stali się częścią Zjednoczenia Plemion Baji przypadkiem. nikt ich nie szanował, wieczni oprawcy i korsarze... Przemysław tnąc kolejnych goblinów jak w transie rwał w przód, każdy jego cios był silniejszy i bardziej związany z jego emocjami. Po godzinie walki zdał sobie sprawę, że jego ludzie już dawno się wycofali, a on jako jedyny człowiek walczy u boku Daleriana i jego 100 pozostałych przy życiu wojowników stoi otoczonych przez ciągle niemalejące tysiące małych stworów. Przemysław wypadł z transu i zaczął trochę panikować, bowiem drogi odwrotu już nie było. Wisząca przy jego pasie runiczna sztaba żelaza zaczęła świecić fioletowym, słabym światłem. Naglę wokół przerażonego Przemysława zaczęły latach duchy jego zmarłych towarzyszy. Przerażone gobliny zaczęły uciekać. Duchy zaczęły wówczas stopniowo zanikać. Centaury były tym faktem również zdziwione, jednak nie wypadali z rytmu i ruszali dalej, w stronę otwartej bramy do obozowiska wroga. Dalerian widząc uciekające do jaskiń gobliny zatrzymał się i każąc goblinom nigdy nie wracać na powierzchnie rzucił runę do jaskini, która po zaczęła się zapadać. Niedobitki rozpierzchły się po górach.

Po bitwie Dalerian podszedł do Przemysława i rzekł "Najmężniejszy z mężnych - Przemysław, czołem bohaterom Honedzi!" - po czym reszta orszaku zaczęła skandować w rytmie "Czołem!". Dalerian zapewnił Przemysława, że czeka go wielka nagroda za włożony w jego wyprawę trud i odwagę w boju. Na ceremoniał zwycięstwa Przemysławi jego ludzie ruszyli do Waradegardu, gdzie młody Rugren otrzymał tytuł honorowego członka orszaku zemsty, przyjął też święcenia Waradeusa. Wszyscy pozostali ludzcy weterani Dalariady złożyli przysięgę Przemysławowi, że pomogą mu w swej zemście. 400 osobowy oddział Przemysława ruszył na południe, przez spokojne i bezpieczne lasy Borów. Niedaleko granicy rugreńsko-borowskiej Nomad otrzymał wieść, ze wódz Rugrenów - Palisław zmarł, w najbliższych 2 miesiącach wielki wiec rugreński będzie wybierał następnego władce. Faworytem jest właśnie syn Palisława - Sławomir. Jeśli uzyska on w posiadanie zamek we Wróżyniu, jego misja spadnie na panewce.

Zanim jeszcze weszli na tereny Rugrenów - wojowie Przemysława zostali zaatakowani, podczas snu. Atakującymi byli nekromanci. Znów ktoś spróbował pokrzyżować plany opętanego żądzą zemsty młodzieńca. Odgłosy walki usłyszał jednak ktoś, kto bardzo nie cierpiał nieumarłych... Z lasu do obrony wojaków wyskoczyły niedźwiedzie. Miłobrat - szaman Faunira rozkazał swą mocą wracać duchom tam, skąd przyszli. Uciekających nekromantów zagryzły zaś wilki. Przemysław podziękował i przyjął Miłobrata jako swego gościa w obozie. Miłobrat usłyszał o tajemniczym artefakcie oraz podróży Przemysława. Obiecał mu pomóc w jego planach, przede wszystkim po to, aby zanieść artefakt z północy braciom zakonnym z Chramu Władywłada.

Przemysław zyskał więc ważnego sojusznika, jednak nie ostatniego sojusznika. Podczas pobytu w jednej z osad Nomad dowiedział się, że na półwysep Wróżyński nie ma wstępu, bowiem rozpoczął się wielki wiec, tak więc wejścia na półwysep strzegą wojska wszystkich rodów oczekując na wybór nowego przywódcy Rugrenów. Nie wszystkie oddziały jednak strzegły stolicy Rugrenii. W Rudzi stacjonowały właśnie oddziały rodu Barsetów, głową rodu Barsetów był wówczas Swetlan Siwowłosy, któremu w niesmak było to, że Stanisław ma szanse zostać wybranym na wodza. Przemysław miał nadzieję dotrzeć do Rudzi zanim Swetlan ruszy na wiec. Tak więc wyczerpującym marszem oddziały Przemysława wreszcie dotarły do grodu. Swetlan przyjął gości tuż przed wypłynięciem. Zapoznał się z historią młodego Przemysława i pełen podziwu stwierdził, że może mu udostępnić swoje łodzie oraz 100 najlepszych wojów. Swetlan wypłynął na wiec instruując Przemysława, by ten zmierzył się na morzu z langskipami Sławomira, po czym wylądował w porcie i dopadł zabójce swych towarzyszy podczas wiecu. W grodzie będzie jedynie straż miejska, tak więc nie powinno być problemu z wdarciem się do zamku.

Przemysław otrzymał 12 potężnych łodzi rugreńskich uzbrojonych w balisty. Pewny siebie Przemysław rozkazał swym ludziom by weszli na statki, po czym ruszył w stronę Wróżynia. Ujrzał wtedy żagle z wężem morskim - ten sam symbol, który widniał na okręcie, którego załoga zatopiła jego statek 4 lata temu. Gotująca się krew i chłodny wydźwięk komendy "Załadować balisty!" były widoczne na twarzy przywódcy floty, która zbezcześci ceremonię wielkiego wiecu. Flotylla langskipów liczyła sobie 13 okrętów, to był pryszcz. Załoga takiej łodzi to maksymalnie 16 osób, podczas gdy na każdym okręcie Przemysława czyhało 40 weteranów Dalariad, najlepszych synów całej Baji. dwa okręty Przemysława zostały jednak podpalone, nic nie dało się zrobić, życie straciło 40 ludzi, reszta zdołała się ewakuować na inne łodzie. Cała naprzód w stronę portu, topiący się korsarze Stanisława byli dla Przemysława ukojeniem, jednak ze zniecierpliwieniem wypatrywał portu i czekającego w nim Stanisława.

Wieże portowe widząc flotę Nomada postanowiły ją ostrzelać. Kilka okrętów straciło żagle, co wydłużyło czas ich inwazji. Gdy tylko wojacy wyszli z łodzi, ruszyli ku stanowiskom strzeleckim i szybko unieruchomili balisty. Teraz na ulicy czekali już strażnicy miejscy - doskonale uzbrojeni. W mieście istniał 2000 garnizon. Jego połowa weszła w uliczną batalię przeciw wojakom z Rudzi. Przemysław ruszył w bój rąbiąc sobie drogę do zamku, gdzie wiecowali już głowy rodów i klanów Rugrenii. U wejścia do zamku napotkali problem - okazało się, że Stanisław również nie uszanował wiecu, z domów i kwater wylała się masa wojowników z wężowym smokiem na tarczach. Szaman Faunira towarzyszący oddziałowi splótł korzeniami oddziały Stanisława. Siergiej rzekł wówczas do Przemysława: "Pędź Przemysławie, w środku opór stawi ci tylko Stanisław, nie pozwolę by po tym co przeszliśmy nasz wysiłek poszedł na marne, klnę się na słońce, że nie dopuszczę by ktoś ci teraz przeszkodził." Obok czempiona i przyjaciela przywódcy - Stanisława - zostało ostatnich 40 ludzi.

Wchodząc na wielki wiec Przemysław zażądał pojedynku ze Stanisławem. Wiecujący byli oburzeni i nie zezwolili na to by przelała się krew. Wówczas powstał Swetlan i rzekł, że wolę młodego Przemysława należy uszanować, bowiem jego honor przebył tysiące kilometrów aby dopełnić się w wielkiej sali zamkowej Wróżynia. Kilku stronników Swetlana poparło te stwierdzenie, tak więc reszta wielkich rodów zgodziła się. Stanisław zdziwiony i przerażony spytał Przemysława kim jest. Uzyskał krótką i treściwą wiadomość: "Jestem pomstą 13 dusz spod znaku białego wieloryba". Po czym wyciągnął miecz i po szarżował na przeciwnika. Pojedynek trwał kilka minut, Stanisław był doświadczonym wojownikiem, miał za sobą 25 lat grabieży na statkach, swym toporem odciął Przemysławowi mały palec, po czym uśmiechnął się szyderczo. Była to chwila nieuwagi, którą wykorzystał Nomad, jednym ciosem w pierś powalił Stanisława, ten upadając przeklął swego przeciwnika nie znając nawet jego imienia.

Wówczas Swetlan powstał i krzyknął: "Czołem wodzu!" - uznając go jednoznacznie za wybranego przez wiec. Pozostali zebrani powstali i powtarzali kolejno frazę Swetlana. Przemysław został wybrany wodzem Rugreńskim. Zabrzmiała dzwonnica zamkowa a walki w grodzie ustały. Siergiej jednak już konał, dzwonnica nie zdołała mu pomóc. Przemysław rzucając się na kolana przed swym przyjacielem usłyszał tylko kilka słów: "Spłaciłem swój dług bracie". Pierwszym celem Przemysława po ceremonii była podróż na Rugl, gdzie oddał on tajemniczy artefakt Światłemu Chramowi Władywłada. Usłyszał on wytłumaczenie przeznaczenia tego przedmiotu. Przemysław dzierżył w swych rękach runę, na której widniała inskrypcja służąca do ponownego sprowadzenia na ziemie mrocznego księcia oraz jego pomiotów.



Obecnie Przemysław jest uznany za drugiego po Dalerianie Kassie wojowniku Baji. Męstwo Przemysława oraz jego decyzja o zakazie grabieży morskiej spotkały się jednak ze sprzeciwem brata Stanisława - Miroślida, który włada Nową Rudzią na wyspie Północny Rugl. Miroślid dalej toczy grabieżcze wyprawy na zachód, jednak jego łodzi jest tak mało, że nie ośmiela się on nawet zbliżać do miast Bajarskich obawiając się gniewu Przemysława. Trasa jaką przebył Przemysław jest nazywana Eskapadą Przemysława.

Hoors

Liczba postów : 57
Join date : 04/02/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach