Rewolucja nekromancka

Go down

Rewolucja nekromancka

Pisanie by Hoors on Wto Lut 04, 2014 9:54 pm




400 lat przed naszą erą jeden z szamanów Mrokomira - Ździwłyń - odkrył w Kruczych Górach pieczarę o wysokiej aktywności magicznej. Zamieszkiwały je stwory licha - smoki, żmije, diabliki i inne. Stwory pozwoliły owemu szamanowi wejść w głębiny, gdzie znajdowały się runiczne symbole. Ździwłyń przerysował symbole i wrócił do chramu Mrokomira na terenach Morwiaków. Tam naniósł runy na pobłogosławiony wcześniej kamień. Runiczny symbol wywar wpływ na cały chram. po jego murach zaczęły krążyć zmory - duchy zmarłych przodków, które nie mogły znaleźć swego miejsca na ziemi i zostały zesłane do piekła. Szamani Mrokomira rozpoczęli obrzędy materializujące zmory. Na nieszczęście całej Baji - udało im się. tysiącletnie duchy odstały drugie życie jako upiory. W żaden sposób nie przypominali oni siebie za życia. Najstarszym z upiorów był Wążyń - umarł przeszło 1 000 lat temu w walce przeciwko swemu bratu. Wążyń bowiem był młodszym bratem Wawrzyńca - wodza Morwiaków. Wążyń był zazdrosny o swego brata i jego władze. Próbował wzniecić bunt, do swojej armii zaciągnął kryminalistów oraz goblinów. Jego głowa została ścięta jednak przez jednego z siepaczy Wawrzyńca. Za zdradę własnego rodu został zesłany do czeluści ziemi.



Wążyn w mrokach piekieł stał się jednym z drużynowych wojów Mrokomira. Bóg podziemi i zła nauczył Wążyna sztuki runicznej. 1 000 lat nauki stworzyły z niego prawdziwego mistrza ten sztuki. Mrokomir obwołał Wążyna mrocznym księciem, którego celem jest rozerwanie ziemi i otwarcie bram piekieł, tak aby całe plugastwo podziemi mogło wynurzyć się na ziemie. Do tego potrzebna była pomoc kogoś z góry. Tak więc mroczny książę w postaci ducha ruszył na ziemie aby rozkazać swym pomiotom - żmijom wyryć odpowiednie znaki w skale, które po jakimś czasie odszukał Ździwłyń. Teraz gdy Wążyn utworzył portal między piekłem a ziemią i przywołał swoich dawnych wojowników do świata żywych postanowił ruszyć z atakiem. Ucznił z Ździwłynia swego namiestnika i nakazał mu tworzenie armii żywych szkieletów. Podarował mu księgę śmierci - wypełnioną runami umożliwiającymi ożywianie zmarłych oraz przejmowanie kontroli nad ciałem wroga. Tak więc mroczny namiestnik zwołał całą kapitułę szamanów Mrokomira i siłą swoich czarów przejął umysły duchownych każąc im dołączyć do rewolucji. Zgromadzonych na wiecu kapituły szamanów było 1 000...



Pierwszym krokiem do rozwarcia piekieł było zainstalowanie w ważnych miejscach w Baji katalizatorów mocy. Jednym z nich był chram Mrokomira w Morwii, istniały jeszcze dwa na ziemiach Rugrenów oraz jeden na terenie Klunganów. Tak więc armia mrocznego księcia złożona z 10 demonów samego Mrokomira, 100 smoków, 1 000 nekromantów, 10 000 dawnych czempionow oraz 100 000 ożywionych trupów ruszyła na północ, na ziemie Klunganów. Swobodnie otoczyli rzekę Niwę idąc górskim szlakiem. Zauważył jednak ich wcześniej Archilius - dowódca wojsk Klunganskich w Tygrysyniu. Archilius wyszedł na przeciw mrocznemu księciu i wystawił przeciwko mrocznej armii 60 000 armię złożoną głownie z lekkiej piechoty. Bitwę z łatwością zwyciężył Wążyn. Zaś sam Archilius został został nabity na pal pod Tygrysyniem. nekromanci przeprowadzili skutecznie rytuały na terenie katalizatora. Wojska wzmocniły się poprzez powołanie do swej armii Klugańskich wojów poległych w boju.



Następny na drodze stanął Werys - Wódz Morwii - ze 100 000 armią wspierany przez centaurze oddziały Szabolacsa stanął na rzece Niwie. Taktyczne położenie miało pomóc Werysowi, jednak magia nekromantów uniosła wojska mrocznego księcia nad wodą. Tutaj Książę mroków spotkał pierwszy większy opór. Bowiem szarża nieustraszonych centaurów okazała się miażdżącą bronią przeciw skostniałej armii siły piekieł. Na przeciw oddziałom Szabolacsa stanęli jednak czempioni. 10 000 nieumarłych ciężkich jeźdźców przeciwko 2 000 ciężkiej jazdy centaurej. W tej bitwie życie stracił Szabolacs - znany ze swych grabieży na wschodzie, wraz z nim padł kwiat honewedzkiej armii. Werys widząc porażkę Szabolacsa oraz zdziesiątkowaną własną armię nakazał odwrót - kierunek do stolicy kraju - Dańszawy. Stamtąd wysłał on prośbę o pomoc do wodza Borów - Brzysława.



Jednakże wojska nieumarłych skierowały się do Dańszawy, zaczęły palić lasy ogniem piekieł. Werys postanowił ewakuować stolicę i rozkazał wszystkim marsz na południe. Dańszawa była niegdyś największym miastem w całej Baji. Zdobycie jej przez nieumarłych oznaczało jej utratę. Spalono miasto, zostały tylko nieliczne budowle kamienne. Mroczny Książę przechodząc przez całą Morwię wcielił do swej armii 200 000 ludzi. Wiedząc o siłach Wążyna, Brzysław rozkazał wszystkim szamanom wszystkich bóstw na udział w kampanii wojennej. Poruszeni śmiercią Szabolacsa Honewedzi wysłali 20 000 armię centaurzych łuczników oraz 30 000 ciężkiej jazdy. Brzysław wystawił do walki 40 000 zbrojnych oraz 80 000 lekkiej piechoty. Udziału w wojnie odmówili Rugreni, twierdzili oni bowiem, że to nie ich wojna. Razem Bajarze mieli do dyspozycji 200 000 wojaków. Polem bitwy okazało się pobojowisko w miejscowosći Władymorowicze. Wokół pożoga, spalona ziemia - oraz pół miliona żołnierzy, których czeka bitwa. Tutaj książę mroków postanowił przeprowadzić smoczą szarżę. Na czele demonów ze smokami jako wierzchowcami przeleciał nad armią ludzi dając swym oddziałom znak do ataku. Polało się tyle krwi, że o makach we Władymorowiczach mówi się, ze są najczerwieńsze w całej Baji. Szamani Faunira rzucali zaklęcia negujące nekromanckie rytuały na truchłach poległych żołnierzy. Mimo to, również tutaj Wążyn zwyciężył. Niedobitki koalicji zostały zmuszone do marszu na południe.



3 lata po rozpoczęciu konfliktu ludzie zgromadzili ponownie wielką armię. Przybyli Centaury - całą swą potęgą. Ostatki najlepszych ludzi Werysa. Cała armia Rugrenów z generałem Wojnarem na czele również zjawiła się na polu bitwy. Ochotnicy z całej Baji pod sztandarami Światłego Chramu Władywłada(wówczas powstał ten chram zakonny). Każdy wiedział już, ze celem Wążyna i Ździwłyna jest Runiczna Skała. 200 000 wojowników Baji na umocnionych pozycjach broniło się przed 400 000 nieumarłą armią powołaną do życia przez Ździwłyna. Szamani rozpoczęli wówczas rytuał, który polegał na zaklęciu dusz nekromantów w ogromnym kamieniu - ametyście.
W walce ginęli kolejni wojowie. Smoki wezwane na pomoc przez Bojarzy szybko straciły życie, ogromne niedźwiedzie opancerzone łupały kościane czaszki szkieletów. Ogromne topory centaurów płatały czempionów mroku na pół. Kościane smoki pożerały żołnierzy Rugrenów... Widok śmierci trwającej 8 godzin... Ostatni sił - 10 000 żołnierzy stało na runicznej skale strzegąc szamanów i ich rytuału. W walce poległ Werys bohatersko oddając swą duszę bogom. Padali wszyscy, jednak na czele obrony stały wojska Światłego Chramu Władywłada. Nieumarli zdawali się bać ich oręża i magii. Wreszcie sam książę ciemności stracił cierpliwość i ruszył do ataku na Werysa. Walka wokoło jakby zawiesiła się w czasie - liczył się tylko Werys i Wążyn. Ich walka jednak zakończyła się. Werys został rozpłatany mieczem, zmarł na miejscu. Ten jego bohaterski akt spowodował napad agresji i wybuch berserku wśród pozostałych żołnierzy. Godzina heroicznej walki zakończyła się, bo o to wojska zaczęły się rozsypywać. Dusze wojów trzymane przez nekromantów zostały wyzwolone, zaś żywi słudzy Mrokomira wchłonięci. Mroczny książę został zmuszony do powrotu w czeluści piekła. Elita żołnierzy z chramu Władywłada złożyła przysięgę, że będą strzec berła 1000 dusz na wieczność.

Hoors

Liczba postów : 57
Join date : 04/02/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach